Tayari Jones „Nasze małżeństwo” - recenzja Zyty Brysacz

Książkowe recenzje Zyty Brysacz z Dyskusyjnego Klubu Książki w Zambrowie – Tayari Jones „Nasze małżeństwo” [DKK – 17 czerwca 2020]

Podczas czerwcowego spotkania DKK działającego przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zambrowie  miłośnicy dobrej książki dyskutowali o powieści zatytułowanej „Nasze małżeństwo” autorstwa  afroamerykańskiej pisarki Tayari Jones. Tradycyjnie podczas spotkania Zyta Brysacz podzieliła się swoimi wrażeniami z lektury w formie recenzji literackiej. Zapraszamy do zapoznania się z kolejną już recenzją autorstwa Zyty Brysacz:

Ślub od pierwszego spojrzenia

Trzy części powieści i trzy głosy na temat małżeństwa, które rozpadło się w wyniku krzywdzącego wyroku sądowego. Dwoje ambitnych, młodych ludzi przyjmuje role męża i żony, cieszy się sobą, snuje plany na przyszłość.  Idylla zostaje przerwana podczas jednej fatalnej nocy i zbiegu niekorzystnych okoliczności, w wyniku których Roy trafia do więzienia, a Celestial staje się żoną więźnia. Tragizmu dodaje fakt, że chłopak jest niewinny, ale naznaczony kolorem skóry, który przysłania sędziom jasność widzenia i popycha ławę przysięgłych w kierunku utrwalonego stereotypu. Jeżeli na miejscu zdarzenia był czarnoskóry człowiek, to wszystko jest jasne i nie trzeba zadawać sobie trudu poszukiwania przestępcy wśród rdzennych Amerykanów. Adwokat bezskutecznie walczy o sprawiedliwość, a  Celestial zmaga się z samotnością, która oplata ją jak sieć pajęcza utkana z delikatnych nitek  nierozpoznanego jeszcze do końca uczucia do męża. Okrutne  dla czarnoskórych obywateli prawo amerykańskie jest odpowiedzialne za  rozpad związku Roya i Celestial. Czy na pewno?  A może tylko przyczyniło się do szybszego rozstania się tej pary?

Historia związku dwojga młodych ludzi mogłaby być kanwą jeszcze jednej opowieści  o życiu ludzi uwikłanych w sidła namiętności i przeciwności losu, w formie jeszcze jednego „czytadła” z  gatunku  romansu obyczajowego.  Autorka uchroniła się  jednak przed zaszufladkowaniem swojego dzieła do tego typu literatury, wybierając oryginalną formę narracji. Przyjmując rolę niewidzialnego mediatora, oddała  głos zainteresowanym stronom, a czytelnika zaprosiła do udziału w mediacjach przedrozwodowych, w charakterze sędziego. Z wrażliwością i empatią wykreowała prawdziwe, wiarygodne postacie
 i odsłoniła okoliczności, które ukształtowały głównych bohaterów oraz ich oczekiwania wobec małżeństwa. Ukazała burzliwą przeszłość rodziców Roya i Celestial oraz modele rodziny, w jakich młodzi małżonkowie dorastali. Ładnym, pełnym refleksji i przemyśleń językiem, bez taniego sentymentalizmu zrelacjonowała fakty, które miały istotne znaczenie dla rozpatrywanego przypadku. Uniwersalność ukazanych zachowań w relacjach międzyludzkich sprawia, że czytelnikowi łatwo jest  utożsamić się z postaciami pierwszego planu i nie być obojętnym na ich los.

Pierwsza część opowieści pod tytułem „Muzyka mostu” zapowiada harmonię początkowego etapu  związku dwojga głównych bohaterów i euforię wywołaną zauroczeniem.  Drugi rozdział  o tytule „ Nakryj dla mnie stół”   budzi nadzieję na rychłe wyjście Roya z więzienia, celebrowanie życia codziennego i pielęgnowanie miłości. Okazuje się jednak, że do stołu zasiada trzecia osoba dramatu. Jeszcze przyjaciel, czy już kochanek? Trzecia część historii  — zatytułowana  „Wielkoduszność” —  przywodzi na myśl współczucie, poświęcenie, odpowiedzialność , wyrzeczenia oraz inne stany ducha mające coraz mniej wspólnego z euforią i zauroczeniem, charakterystycznym dla początkowego etapu znajomości.  Współbrzmienie głosów małżonków  jednoczące się w pierwszej części  w temacie „MY”  wraz z rozwojem narracji pobrzmiewa solówką  „Ja”. A kiedy melodię zakłóca dysonans wywołany trzecim głosem, wiadomo  już,  jak zakończy się związek i jaki będzie finał opowieści.  Wydawałoby się, że czytelnik w tym momencie może odłożyć książkę, bo nic go już w narracji nie zaskoczy. A jednak… Fabuła nabiera tempa, napięcie rośnie.  Roy podejmuje walkę o Celestial, o miłość, o małżeństwo, o samego siebie. Pojawia się nadzieja na pomyślne dla młodej pary zakończenie historii. Przychodzi  czas na refleksję i werdykt sędziowski. Okazuje się, że tym razem nie jest łatwo być sędzią w cudzej sprawie. Chcąc nie chcąc, trzeba spojrzeć na problem przez pryzmat własnych przeżyć i pomyśleć, czy ma się prawo do ferowania wyroków?  Docierając do istoty autorskiego  przekazu, po dogłębnej analizie jego treści można jedynie z pewnością stwierdzić , że „nie można mieć wszystkiego, na czym nam zależy”, a „słońce świeci każdego dnia nie tylko dla nas”.

                              

Zyta Brysacz – DKK

Miejska Biblioteka Publiczna w Zambrowie